W sierpniu 2000 roku mieszkając w małopolsce, potrzebowałem porobić badania specjalistyczne dla celów komisji ZUS i zmiany dawkowania leków nasercowych. W tym celu otrzymałem skierowanie do szpitala rejonowego w NS. Ponieważ odczuwałem bule wrzodowe żołądka, wykonano mi badania gastroskopowe żołądka z pobraniem wycinka. Badania his pat stwierdziły raka. Zostałem poddany operacji, gdzie dokonano resekcji żołądka, woreczka żółciowego, śledziony. Byłem dwukrotnie operowany, ze względu na pęknięcia szwów. Po jakimś czasie wytworzyła się przepuklina pępkowa. Do grudnia 2001 miałem kłopoty z układem pokarmowym, ale jakoś to przy pomocy leków tolerowałem.
W wigilię BN obudził mnie straszny ból brzucha. Stosowałem wszystkie dostępne środki do jego ograniczenia, lecz nic nie skutkowało, a z czasem było coraz gorzej. Miałem ciągłe wymioty i biegunki. Bałem się następne święta spędzać w szpitalu. Wieczorem trzeciego dnia świąt, żona wezwała lekarkę rodzinną, która natychmiast skierowała mnie do szpitala. Byłem osłabiony i odwodniony. Trzy dni zero jedzenia, a picie było ze mnie wyrzucane. W szpitalu zastosowano kurację wzmacniającą kroplówkami, odgórne i oddolne czyszczenie jelit. Kuracja nie przyniosła rezultatu, stwierdzono pełną niedrożność jelit i konieczność operacyjnego udrożnienia. Trwało to do 31 grudnia i w tym dniu wieczorem znalazłem się na stole operacyjnym. W nocy obudziły mnie śpiewy kolęd i Sylwestrowe odgłosy libacji, dochodzące z dalszych pomieszczeń. Stwierdziłem, że znajduję się sam na ojomie, a w ustach mam jakieś rury. Po jakimś czasie nad ranem przyszedł dyżurny lekarz, który uwolnił mnie z całej aparatury intubacyjnej. Gdy rano przybyły salowe, nakarmiły mnie zupą grysikową i herbatą, gdyż uważały, że miałem operację przepukliny i śniadanie mogę zjeść. Ja też nie wiedziałem, co na stole operacyjnym ze mną robiono. Gdy lekarz operujący dowiedział się o moim śniadaniu i oświadczył, że usunął mi 20 cm jelita, natychmiast zlecił następne płukania wnętrzności. Wieczorem przeniesiono mnie na ogólną salę. Leżałem jeszcze kilka dni na diecie, a gdy w przeddzień mojego wyjścia, nakarmiono mnie, bóle brzucha powróciły. Zrobiono jeszcze zdjęcia RTG jelit i wypisano mnie do domu. W domu wytrzymałem trzy dni, odczuwałem ból w klatce piersiowej i wcale nie mogłem się położyć. Znów lekarka pilnie skierowała mnie do szpitala na oddział wewnętrzny. Mimo pory nocnej, lekarz dyżurny, zastosował punkcję i wypompował 1,5 litra płynu z opłucnej. Następnie leczono wszystko wzmożoną kuracją antybiotykową. Leżałem jeszcze dwa tygodnie w szpitalu, ale jakoś się wykaraskałem.
autor: upaheniek
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz