Pierwsze blogi poświęciłem swoim przeżyciom związanych z moją chorobą rakową i swoimi odczuciami po wiadomości o chorobie, ale też mój stosunek do wydawało by się beznadziejnych sytuacji, którymi jakoś szczególnie się nie przejmowałem i podchodziłem do nich dosyć pogodnie i spokojnie. Tłumaczyłem sobie, że co ma być, to będzie, a ja nie jestem wyjątkiem. Starałem się w miarę spokojnie znosić cierpienie, widząc,że inni też cierpią może więcej i też znoszą to spokojnie i cierpliwie, natomiast często spotykałem ludzi, których niewielkie schorzenia urastały do niebotycznych rozmiarów i chcieli być traktowani jak ludzie, którym pierwszeństwo się należy, często kosztem innych. Najczęściej kończyło się to dla nich niezbyt korzystnie, gdyż personel zna potrzeby i grymasy pacjentów. Wiadomo, że bardzo dużo ludzi przebywa w szpitalach i cierpi, lecz pozytywne podejście do choroby pozwala lepiej ją znosić i zazwyczaj odnosi lepsze efekty, a wiara czyni cuda. Moim zdaniem każdy człowiek ma gdzieś tam zapisany swój los i czy będzie podchodził do swoje choroby negatywnie, czy pozytywnie czy negatywnie, to i tak go nie zmieni..Jednak pozytywne myślenie, pozwoli choremu i jego otoczeniu łatwiej znosić cierpienia. Przekonałem się o tym często przebywając w szpitalach i obserwując innych pacjentów.
Następne blogi kieruję do ludzi nagle i niespodzianie zmuszonych do spędzania świąt poza domem i rodziną. Wiadomo, bardzo dużo ludzi spędza samotne święta poza domem. Decyduje o tym, albo ich praca, albo ich własny wybór czy inne mniej lub bardziej przewidziane sytuacje.
Jednak najbardziej współczuję tym, którzy znajdują się w takiej sytuacji nagle i niespodzianie. Niestety, sytuacje takie zdarzają się bardzo często, czy to na skutek zdarzeń losowych, czy nagłych chorób i dotyczą one nas bezpośrednio, czy też musimy nieśc pomoc innym, lub ratować zagrożone mienie czy zdrowie i życie. Ci, którzy niosą pomoc sobie lub innym nie mają czasu na analizę i rozpamiętywanie o mijających świętach, lecz gorzej jest tym, którzy przebywają w szpitalu, cierpią, lecz są przytomni, często samotni. A mieli takie wesołe i ciekawe plany spędzenia świąt z rodziną i bliskimi. Czasu do przemyśleń jest dużo, cierpienie też przedłuża i powiększa rozmyślenia. Dlaczego ja?